Czterech wspaniałych, największy sukces Prokomu w 15-letniej historii klubu
Ani słabsza gra Lorinzy Harringtona, ani uraz barku Daniela Ewinga nie były w stanie zatrzymać Prokomu. Podopieczni Tomasa Pacesasa po wcześniejszym sukcesie i tryumfie nad utytułowanym Realem Madryt, zrobili wczoraj ogromny i spektakularny krok w kierunku występów w ćwierćfinale najbardziej prestiżowych rozgrywek europejskich w koszykówce. Można rzecz, że Asseco podąża śladami żeńskiej drużyny Wisły Kraków, która również notuje przełomowy sezon w rozgrywkach Euroligi.
Trajan Langdon, Ramunas Siskauskas, Wiktor Chriapa czy J.R.Holden musieli przełknąć gorzką pigułkę, i w rewanżu w Gdyni, musieli uznać wyższość świetnie dysponowanych Davida Logana, Qyntela Woodsa, Ratko Vardy czy w końcu rewelacyjnego wczoraj Jana Hendrika Jagli. Początek spotkania jednak nie zapowiadał takiego happy endu.
Prokomowi do awansu do czołowej ósemki Starego Kontynentu potrzebna jest już jedna wygrana, a dużo pomóc może ewentualna dzisiejsza porażka Unicaji z Żalgirisem. Kto by przypuszczał, że po bardzo przeciętnych występach i dość szczęśliwych awansach do TOP16 w poprzednich dwóch latach, koszykarze z Trójmiasta będą rewelacją tego sezonu w Eurolidze?!
Najpierw Ratko Varda, zdobywając 7 oczek z rzędu, ratował pierwszą kwartę dla gdynian (20-25). Następnie do gry włączył się Qyntel Woods, a seryjnie zaczął trafiać Jagla (10 pkt w drugiej odsłonie wygranej przez Prokom 28-18). W tej odsłonie meczu litewski szkoleniowiec skorzystał aż z 11 zawodników swojej drużyny.
O ile druga kwarta była popisem polskiego zespołu, o tyle trzecie 10 minut było świetną odpowiedzią rosyjskiej drużyny (26-16). Rewelacyjnie w tym okresie gry trafiał Siskauskas (3x3pkt.) Pierwsze trzy minuty czwartej kwarty, okazały się przełomowe dla losów spotkania. 12-2 dla Prokomu i udane akcje Woodsa i Logana dały gospodarzom prowadzenie (76-71). Najważniejszym rzutem spotkania, okazał się 4. trzypunktowy celny rzut Jagli, po którym już mało kto wątpił, iż Prokom da sobie odebrać wygraną (88-81)!
Akcją meczu jednak był alley oop z pierwszej kwarty Woodsa, po podaniu Logana.
Świetną robotę wykonała ławka trenerska gdynian. Trenerzy Dawid Dedek i Andrzej Adamek solidnym scoutingiem rozpracowali taktykę CSKA i wyeliminowali mocne strony graczy (może poza Siskausaksem, który brylował w III kw.). Gospodarze zmieniali obronę ze strefowej, na każdy swego, były też elementy krycia na całym boisku – no i wysoka intensywność gry z użyciem całej ławki rezerwowych. Może w pewnych momentach ponownie w grze Asseco zagościł chaos, a paru strat można było uniknąć, ale graliśmy w końcu z wicemistrzem Euroligi i najważniejszy jest końcowy efekt (Prokom wymusił 18 strat rywala tj. cztery więcej niż miał i wygrał zbiórkę 28-26). Była to trzecia wygrana zespołu z Trójmiasta w fazie TOP16. Zajmują oni drugie miejsce w grupie z bilansem 3-1.
Asseco Prokom Gdynia - CSKA Moskwa 88:81 (20:25, 28:18, 16:26, 24:12)
Asseco Prokom: Logan 22, Woods 19, Jagla 18, Varda 15, Ewing 5, Hrycaniuk 4, Zamojski 3, Burrell 2, Szczotka 0, Harrington 0.
CSKA: Langdon 20, Siskauskas 19, Kaun 13, Chriapa 13, Holden 9, Planinic 5, Mensah-Bonsu 2, Ponkraszow 0, Woroncewicz 0, Sokołow 0.